Zaczęłam zapominać. Pojawił się ktoś inny. Nie wiem czy tak naprawdę go chcę, może tylko się pocieszam. Ale tak właśnie jest dobrze. I nagle wraca pan niezdecydowany. Zmienił się, kocha, chce być. Jasne.. Ciśnienie, pogotowie. Co ja mam robić?
Jeszcze nigdy nie widziałam go w takim stanie. Nie wiem, czy nie mówi prawdy.
Dopóki się nie odzywał nie miałam wątpliwości - nie ma go. A teraz? Mogłabym mieć to, czego tak bardzo pragnę. Ale jeżeli on wcale się nie zmieni, jeżeli znów będę cierpieć.. Nie dowiem się, jeżeli nie spróbuję..
Ehh nie wiem co robić, poczekam jeszcze parę dni. Wtedy się z nim spotkam. Jeżeli będzie chciał.. dam mu tą szansę.. Mam nadzieję, że to mnie nie zgubi.
Mógłbym przestać udawać, że jakoś sobie radzę bez niej
I zacząć wierzyć w to, że będziemy razem w niebie.