czwartek, 19 stycznia 2012

5

Kompletnie nie wiem co się dzieje w moim życiu.

Zaczęłam zapominać. Pojawił się ktoś inny. Nie wiem czy tak naprawdę go chcę, może tylko się pocieszam. Ale tak właśnie jest dobrze. I nagle wraca pan niezdecydowany. Zmienił się, kocha, chce być. Jasne.. Ciśnienie, pogotowie. Co ja mam robić?

Jeszcze nigdy nie widziałam go w takim stanie. Nie wiem, czy nie mówi prawdy.
Dopóki się nie odzywał nie miałam wątpliwości - nie ma go. A teraz? Mogłabym mieć to, czego tak bardzo pragnę. Ale jeżeli on wcale się nie zmieni, jeżeli znów będę cierpieć.. Nie dowiem się, jeżeli nie spróbuję..

Ehh nie wiem co robić, poczekam jeszcze parę dni. Wtedy się z nim spotkam. Jeżeli będzie chciał.. dam mu tą szansę.. Mam nadzieję, że to mnie nie zgubi.


Mógłbym przestać udawać, że jakoś sobie radzę bez niej
I zacząć wierzyć w to, że będziemy razem w niebie.

sobota, 7 stycznia 2012

4

Nie fajnie. Rozmowa niezbyt miła, jak zawsze zresztą. Za każdym razem musi to przejść przez parę etapów:
-jaki to ja nie jestem wspaniałomyślny, Tobie tak będzie lepiej
-obrażam się i irytuję Cię, bo w sumie muszę pokazać, że jestem zły (choć tak naprawdę to ja wyrządzam krzywdy, a Ty chcesz mieć ze mną normalny kontakt, tylko po prostu się bronisz)
-zaczyna mi przechodzić, może się spotkamy?
-gadajmy normalnie, nie wkurzajmy się i nie róbmy na złość. przemilczmy kwestie, które złościłyby nas oboje
-chyba znów zaczynam mieć na Ciebie ochotę, może jednak fajnie by było?
-wróć do mnie, bądź ze mną, kochaj mnie, troszcz się o mnie
-tylko nie zawracaj za bardzo głowy

Ciekawe, prawda? Już zauważyłam ten system. Czekam, żeby tylko zobaczyć, jak będzie tym razem. Może ostatnie dwa się nie spełnią, w końcu Pan wyjeżdża. A może się tylko napalił tak na to. Nie wiem, nie ogarniam go i chyba nie ogarnę. Jedno wiem na pewno - nie ważne jak bardzo będę się zarzekać, jeżeli będzie chciał, to ja się na to zgodzę i bajka zacznie się od nowa.


piątek, 6 stycznia 2012

3

"You may be not her first, her last, or her only. She loved before she may love again. But if she loves you now, what else matters? She's not perfect - you aren't either, and the two of you may never be perfect together but if she can make you laugh, cause you to think twice, and admit to being human and making mistakes, hold onto her and give her the most you can. She may not be thinking about you every second of the day, but she will give you a part of her that she knows you can break - her heart. So don't hurt her, don't change her, don't analyze and don't expect more than she can give you. Smile when she makes you happy, let her know when she makes you mad, and miss her when she's not there"

Bob Marley


2

Nocka spędzona u najlepszej przyjaciółki. Miły czas, parę fotek, trochę wygłupów. Było dobrze. Zanim zasnęłam przyszedł czas na przemyślenia. Dobrze mi tak jak jest, mogę się bawić i nikt nie może mieć do mnie o to pretensji. Jestem wolna i szczęśliwa. Otaczam się samymi wspaniałymi ludźmi, czego więcej mogę chcieć. Poradzę sobie i bez niego.

A teraz wszystkie moje namysły poszły się kochać. Już nie jestem tak optymistycznie nastawiona. Obraz jego przed oczami cały czas przypomina mi o straconym szczęściu. Nie zasłużyłam sobie na to. Nie zasłużyłam na takie traktowanie.
Nie potrafię ogarnąć swoich myśli. Jak mogłam tak się dać wykorzystać? Dlaczego dalej się tak tym wszystkim przejmuję, powinnam już dawno kopnąć go w dupę. Muszę być silna i nie złamać się. Ale nie wytrzymam tego. Kiedy tylko go zobaczę, jeżeli nie zdąży wyjechać do tego czasu, serce zacznie mi znów pękać. Jest najlepszym przyjacielem, wie o mnie wszystko. Nie muszę nic mówić, żeby wiedział co się dzieje. I znów dam się oplątać. Bo chociaż na chwilę będzie tak wspaniale.
Jestem słaba.



Chciałabym Cię kopnąć w dupę i o Tobie zapomnieć..

środa, 4 stycznia 2012

1

Zaczynam. Po raz kolejny. Jako nie mogę się zawziąć i pisać cały czas.
Żyje dalej, pozornie spokojnie. Ale tylko pozornie.
Szczęście u boku wielkiej miłości czas zakończyć. Znowu. Na jak długo? Tego nikt nie wie. Obym nie musiała czekać zbyt wiele.
Mój 'luby' postanowił wyjechać za granicę do pracy. Łamie mi tym serce, bo kończy nasz związek. "Jak Ty to sobie niby wyobrażasz?". Ja? Zwyczajnie. I tak wróci, wiem o tym. Tylko żeby nie było za późno.

W głowie mam wielkie zamieszanie. Jak on może tak spokojnie o tym mówić? Obraża się na mnie, bo ja jestem zła na niego. Sam sobie zawinił. Nie pierwszy raz już z resztą. A ja, jak głupia, siedzę i czekam na niego, aż w końcu mu przejdzie. Jestem jak zabawka - zawsze pod ręką, jak się znudzi to można odłożyć, ona i tak będzie czekała. Co on ma takiego w sobie, że sobie na to pozwalam? Nie mam pojęcia. Po prostu przy nim czuję się wyjątkowo szczęśliwa. Walczę o swoje, domagam się, ale nie kiedy wiem, że zaraz wszystko się posypie. Wtedy mięknę jak mała dziewczynka i zaczynam płakać. I płaczę również teraz. Bo jest mi tak cholernie źle, że znów muszę to przeżywać. Świadomość, że ktoś tam gdzieś będzie miał to, co ja kocham. A raczej kogo. Nie wiem jak sobie z tym poradzę, ale dotąd dawałam radę. Przez te trzy lata już wiele cierpiałam z jego powodu. Czy to cierpienie jest warte tego wszystkiego? Nie mam pojęcia. Wszystko biegnie do jednego - z nim źle, ale bez niego jeszcze gorzej.

Amo te, ama me.